Kto szanuje kierowcę?

Data dodania: 21.04.2020

Choć jazda ciężarówką, to dla Damiana Malinowskiego przede wszystkim duża frajda, to jak podkreśla, ludzie nie szanują kierowców. Nie zastanawiają się, jak duży wpływ na ich życie ma praca drivera. A to przecież nie tylko praca, ale i styl życia…

 

Damian Malinowski: Dla mnie jazda ciężarówką to nie praca, a styl życia. Dzisiaj tu, jutro tam… taka wolność, tułaczka i pasja. Jak ktoś tego nie kocha, to nie wytrzyma długo w zawodzie. Ojciec jeździ zawodowo i od małego już wprowadzał mnie w tę pasję, teraz jeździmy w jednej firmie.

TOP Drivers: Co jest dla Ciebie największym wyrzeczeniem?

DM: Czas spędzony z rodziną. Wiele ważnych dla człowieka momentów ucieka, pierwsze kroki dziecka itp. Nie jesteśmy w stanie tego nadrobić.

TD: Czym zatem jest zatem wolność, która to rekompensuje?

DM: To jest na przykład jasne zadanie, przewieźć ładunek z punktu A do punktu B w określonym terminie. Nikt nie kontroluje, kiedy zjemy sobie śniadanie, zrobimy sobie przerwę na toaletę. To taki spokój wewnętrzny, że nikt nie stoi nad nami z batem. Jest zupełnie inaczej niż w wielu fabrykach, gdzie jest na przykład produkcja.

TD: Masz takie doświadczenie?

DM: Pracowałem na produkcji i to nie jest to. Przez jakiś czas zajmowałem się też obsługą klienta, ale zdecydowanie najbardziej pasuje mi to, co teraz robię.

TD: A co teraz robisz?

DM: Pracuję w firmie przewożącej paszę z mieszalni. Jeżdżę w transporcie krajowym, ale nie ma reguły co do tego, jak często jestem w domu.

TD: Co jest najważniejsze po pracy?

DM: Czas z rodziną. Bawię się z córką, wykonuję prace przydomowe, próbuję się tym nacieszyć.

TD: Córka dostała już swoją pierwszą ciężarówę?

DM: Dostała! Miała półtora roku, kiedy dostała pierwszą ciężarówkę. Widzę po niej, że lubi to też, bo jak wsiądzie do mnie, to musi sobie wszystkie przełączniczki sprawdzić, kierownicą pokręcić. Ale mam nadzieję, że nie pójdzie w moje ślady.

TD: Dlaczego?

DM: To nie jest bezpieczny zawód, którego rodzic chciałby dla swojego dziecka. Jest tu wiele wyrzeczeń, napady na parkingach, tego jest dużo. Pamiętam, jak mój tata mnie przestrzegał „nie idź w to, rób wszystko, tylko nie to”, ale jednak mnie nie przekonał. A dziś mówię, to, co mówił mój ojciec: „kierowca to nie jest szanowany zawód”.

TD: Co przez to rozumiesz?

DM: Choćby w obecnej sytuacji…  kierowca jest traktowany jak zło konieczne, jak rozwoziciel koronawirusa. Na parkingach, stacjach paliw spotykamy pozamykane łazienki, prysznice. W naszej firmie tak nie jest, ale rozmawiamy między sobą i wiemy, co się dzieje.

TD: A Ty? Bardzo odczuwasz zmiany?

DM: Produkcja zwierzęca pracuje cały czas, musimy dowieźć paszę, by zwierzęta miały co jeść. My nie odczuwamy braku pracy lub mniejszej ilości zleceń.

TD: A jak wyglądają procedury bezpieczeństwa?

DM: Pojawiły się środki do dezynfekcji, maseczki, rękawiczki. Ja jeżdżę w mieszalni pasz, podjeżdżam, a klient musi do mnie wyjść, pokazać gdzie i ile towaru wysypać. Ale chłopaki mówią, że podjeżdżają gdzieś, to w ogóle nie wysiadają z samochodów. Rozładowuje i ładuje ich inna firma, dokumenty są zostawiane na naczepie... Zdarza się, że w swojej miejscowości kierowcy są szykanowani, rodzina jest traktowana jak trędowata, bo jeśli on jeździ, to na pewno tego koronawirusa przywiezie.

TD: Koronawirus to trochę taki pasażer na gapę, ale absolutnie nie jeździ tylko ciężarówkami. Życzę dużo zdrowia i dziękuję za rozmowę.

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

 

Udostępnij artykuł znajomym: