Mario Trucker: Da się przeżyć bez białego pieczywa.

Data dodania: 08.07.2019

Zaczynał od prowadzenia samochodu w straży pożarnej, „driverował” w Polsce i za granicą. Osiadł w Wielkiej Brytanii, gdzie realizuje kolejny ze swoich życiowych celów – zejście z 116 do ok. 80 kg. Poznajcie Mario Truckera.

 

Top Drivers: Myśląc o różnorodności Twojego doświadczenia w prowadzeniu ciężarówek, można powiedzieć, że „z niejednego pieca jadłeś chleb…”. Pamiętasz, od czego się zaczęło?

Mario Trucker: Pomysł na prowadzenie pojazdów ciężarowych pojawił się, gdy miałem 16-17 lat. W wojsku zrobiłem prawo jazdy kategorii C i tam jeździłem jako strażak. Później żałowałem, że nie zostałem w wojsku, ale krew mi buzowała, chciałem na wolność.

TD: I co było dalej?

MT: Zacząłem jeździć ciężarówką w Bydgoszczy rozwożąc napoje i alkohol. Ale było mi mało. W 2005 roku postanowiłem wzmocnić się i zrobić sobie prawo jazdy na naczepy. Zdecydowałem, że zrobię to w Anglii.

TD: I wtedy pojawiły się schody…

MT: Przyjechałem tu z zamiarem pracy jako kierowca, ale pojawiła się bariera językowa. Zacząłem inną pracę i przez 10 lat w ogóle nie jeździłem. Dopiero w 2015 roku zrobiłem kategorię C + E i zacząłem jeździć lokalnie.

TD: Lokalnie, ale jednak za granicą. Od razu wiedziałeś, że chcesz tak pracować?

MT: Wtedy bardzo ciągnęło mnie do świata. Wróciłem do Polski, zacząłem jeździć ze Szczecina do Danii i Szwecji. To jednak nie było to. Ponownie zmieniłem pracę i zacząłem jeździć na dalekie trasy. Tylko, kiedy już to zrobiłem, to dość szybko zrozumiałem, że to nie dla mnie! Zbyt mocno przekładało się to na tęsknotę do moich córek. Namówiły mnie, żebym wrócił do pracy, dzięki której mogłem codziennie być w domu.

TD: Wróciłeś  więc do północnej Walii? Nie miałeś problemu ze znalezieniem kolejnej pracy?

MT: Nie pracuję na etacie, tylko mam swoją firmę. Pracuję jako subkontraktor dla firm spożywczych. Oni wynajmują mnie jako kierowcę, a ja świadczę dla nich usługi transportowe, ale ich ciężarówką. To bardzo rozwojowa forma zatrudnienia. Z czasem można dokupić ciężarówkę, co znacząco podnosi zarobki.

TD: Czy dla Polaka trudno jest założyć działalność za granicą?

MT: Nie, firmę otwieramy w dwa dni przez intenret. Jeśli ktoś z Was nie wie, jak to zrobić, może się ze mną skontaktować, a chętnie pomogę. Należy zacząć od znalezienia kontaktu do dobrej księgowej i właściwie po chwili zaczynamy szukać firmy, która będzie chciała z nami pracować. To nie jest w ogóle problem, gdyż tutaj wiele firm preferuje takie zatrudnienie.

TD: To, że otworzyłeś firmę, to Twój sukces zawodowy. Drugi, o którym porozmawiamy ma charakter bardziej osobisty, choć też wiąże się z pracą…

MT: Tak, obecnie jestem na minus trzydzieści kg na wadze! Kierowcy nie mają regularnych przerw, więc nie jest to łatwe. Pracując w Europie, w trasie, nie zawsze ma się czas zjeść, kiedy się chce, więc się podjada słodycze i chcąc nie chcąc, samara rośnie ????

TD: Od czego zaczęła się Twoja przemiana?

MT: Powoli zacząłem się brać za siebie jeżdżąc po Europie. Podczas weekendowych pauz we Włoszech brałem plecak i maszerowałem po górach ok. 10 – 20 km. Powodem było zdrowie, problemy z ciśnieniem, nieunormowany cholesterol. To jak na trzydziestokilkuletniego faceta nie za dobrze. Poza tym lubiłem do jedzenia pić piwo. Postanowiłem to zmienić

TD: Chyba kryje się za tym coś jeszcze?

MT: Mam dwie młode córki (6 i 11 lat), nie chciałem ryzykować, że w wieku 40 lat dostanę zawału serca.

TD: To były trudne do zrealizowania zmiany?

MT: Dla chcącego nic trudnego. Wiem, że się da. Przestałem pić alkohol, dwa lata temu przestałem jeść mięso i myślę, że to też wpłynęło na moją wagę. Wprowadziłem część zaleceń z kanału na You Tube „Na surowo” i staram się codziennie, albo prawie codziennie pić sok.

TD: Zdradzisz nam przepis?

MT: Jasne. Co rano przygotowuję sok, do którego potrzebuję: 4 jabłka, 1 buraczek, 1/4 paczki jarmużu i ok. 1 cm imbiru. Można też dodać marchewkę, seler naciowy… Daje to fajny zastrzyk energii od rana, witaminy, które są nam potrzebne - lepiej jeść takie, niż w tabletkach. Jak rano napiję takiego soku, to nie chce mi się jeść. Jak nie zdążę go wypić rano, to zabieram go do pracy, na obiad.

TD: Czy w parze z dietą idą treningi?

MT: Teraz zacząłem też ćwiczyć, codziennie rano robię po 5 km maroszobiegu. Wstaję o 7 i jak dzieci wyjdą do szkoły, to robię sobie poł godziny marszobiegu. Z reguły na śniadanie jem awokado z chlebem typu pumpernikiel lub z humusem. Najważniejsze moim zdaniem w tym wszystkim jest odstawienie białego pieczywa. Kierowcy nie wyobrażają sobie nie mieć go w samochodzie. W pracy, jeśli mam dłuższą pauzę, to robię brzuszki. Chciałbym mieć kaloryfer zamiast bojlera. ????

TD: Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Katarzyna Kucharska

kolArt-media

Udostępnij artykuł znajomym: