„No tak, kobieta”, czyli Iza za kierownicą

Data dodania: 25.06.2019

Choć to nie było marzenie, to zrodziło pasję. Tak o byciu kierowcą mówi z Iza, autorka fanpage Iza – Manem po kraju.

 

TOP Drivers: Jeśli to nie marzenie, to skąd w Twoim życiu pojawiły się ciężarówki?

Iza: Wiele lat temu zaczęłam jeździć z tatą autem dostawczym, ale ono było dla mnie za małe. Wtedy jeszcze nie myślałam o tym na poważnie, dlatego poszłam do szkoły zawodowej na kierunek fryzjerstwa. Tylko, że zupełnie tego nie czułam, nie kręciło mnie to, jak szef lub szefowa patrzą na ręce.

TD: I wtedy pomyślałaś o transporcie?

Iza: Stało się to trochę za sprawą mojego ówczesnego chłopaka. A kiedy już zdecydowałam, to powiedziałam sobie, że nie będę skalała na głęboką wodę, dlatego początkowo zaczęłam jeździć busem. Choć.. w sumie, to jednak skoczyłam, bo od razu zaczęłam sama jeździć na międzynarodówkach. W trasie spędzałam po trzy – cztery tygodnie, a kiedy uzbierałam trochę pieniędzy, pomyślałam „co mam do stracenia?”.

TD: A co na to rodzina, najbliżsi? Wspierali Cię?

Iza: Mój tata bardzo we mnie nie wierzył. Cały czas mówił: „wrócisz w płaczem, wydasz tylko pieniądze, to nie jest dla ciebie, nie poradzisz sobie”. Tak naprawdę, to myślę, że gdyby nie jego niewiara, to bym nie doszła do tego, co osiągnęłam. Chyba chciałam mu udowodnić, że dam radę, że potrafię. Jeśli zaś chodzi o dalszą rodzinę, to przeważnie, kiedy się dowiadują, to są w szoku. Bliscy już się przyzwyczaili.

TD: Podziwiają czy raczej patrzą ze współczuciem?

Iza: Nie potrzebuję tego, żeby każdy mnie chwalił, czy przyznawał mi rację. Żyję po swojemu.

TD: Jak wyglądały Twoje początki w spedycji?

Iza: Byłam trochę zrezygnowana, bo wszystkiego było dla mnie za dużo. Jazda za granicę, język, nauka tachografu, parkingów nie znałam…

TD: A z jakimi reakcjami w środowisku kierowców się spotykałaś? Drobna, młoda blondynka za kierownicą kilkutonowej maszyny?

Iza: To nie jest już męski zawód. Może tylko, gdyby uznać, że pracuje w nim więcej mężczyzn. Ale pamiętam sytuację, gdy pierwszy raz cofałam pod rampę. Zajęło mi to ok. pół godziny. Nikt się ze mnie nie śmiał, wręcz odwrotnie – kibicowali mi. Niestety wielu starszych kierowców źle reaguje na kobiety za kółkiem. Słyszę czasami, że gorszego zawodu nie mogłam sobie wybrać, a przecież sami to robią. Jakby trochę zazdrość przez nich przemawiała.

TD: Puszczają Ci wtedy nerwy?

Iza: Zdarza się, że kobiety są traktowane z góry. W pierwszej chwili są nerwy. Pamiętam, jak przyjechałam do lasu i kolega mówił, żebym śmiało jechała tą drogą. Okazało się, że w międzyczasie jeździły tędy inne ciężkie pojazdy i jak już wjechałam, to nie miałam, jak wyjechać. Wtedy pojawił się zdenerwowany leśniczy. Podchodzi do kabiny i od razu „no tak, kobieta”. W pierwszej chwili poczułam, że się zagotuję. Ale po chwili myślę… nie ma co z nim walczyć.

TD: Co zatem pozwala Ci radzić sobie z takimi sytuacjami?

Iza: Dystans. Nie można tego brać sobie do głowy, bo tak to od razu można by było zrezygnować. Każdy ma inne podejście, jedni krytykują, a inni wręcz odwrotnie. Czasami zbyt wielki podziw jest nawet gorszy, bo ludzie robią z tego zawodu coś wielkiego. A wcale nie jest tak często ciężko.

TD: Chcesz mi powiedzieć, że wielogodzinna jazda ciężarówką, to sama przyjemność?

Iza: No właśnie. Największą pasją jest tu sama jazda. Męczarnią jest dla mnie jechać pięćset kilometrów osobówką, a ciężarówką mogę i dwa tysiące kilometrów zrobić. Podczas jazdy spotykam też znajomych, czasami gdy ktoś krzyknie „cześć Iza, cześć Iza”, to jest bardzo miło. Nie wyobrażam sobie jeździć wokół przysłowiowego komina, żeby robić trasy typu pięć – dziesięć kilometrów. Im dalej, tym lepiej, dlatego też myślę o powrocie na zagranicę.

TD: Kiedy mówisz o samotnych wyjazdach za granicę, to muszę zapytać o Twoje bezpieczeństwo. Jak do tego podchodzisz? Masz jakiegoś asa w rękawie?

Iza: Nie. Ja naprawdę czuję się bezpieczna, zwłaszcza w Polsce. Widuję, jak niektórzy zabezpieczają się np. rozciągając pasy pomiędzy drzwiami, żeby nikt nie wszedł do ciężarówki. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mi paliwo ukradł, albo chciał wejść do kabiny. Może wtedy myślałabym inaczej. Nawet się przyznam, że zdarzyło mi się zasnąć z otwartymi drzwiami, tak dosłownie i nic się nie stało.

TD: Czy potrafiłabyś opisać, dla jakich kobiet jest to praca?

Iza: Na pewno trochę upartych i z trudnym charakterem. Jeśli kobieta jest miękka, to szybko zrezygnuje. Czasami na radiu ktoś rzuci tekst, typu „o Jezu, baba”, a do tego trzeba mieć dystans. Kobiety w tym zawodzie muszą być trochę męskie.

TD: Ważna uwaga. :) Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Katarzyna Kucharska,

kolArt-media


Izę znajdziecie na Facebook

Udostępnij artykuł znajomym: