Praca na kole podbiegunowym

Data dodania: 07.02.2020

Marcin Teofilewski od 7 lat jeździ po Skandynawii, a od niespełna roku po kole podbiegunowym. Wrażeniami z tej niecodziennej pracy dzieli się na swoim kanale na YT, a także w rozmowie z TOP Drivers.

 

Praca kierowcy to w domu Marcina trzypokoleniowa tradycja. Już jako dziecko rwał się do ciężarówek.

Marcin Teofilewski: Wychowywałem się na wsi, a odległość między domem a szkołą wynosiła około 1 kilometra. Kiedy tata wyjeżdżał z domu do pracy, to potrafiłem z nim wstać o 5.30, wsiąść o 6. rano do ciężarówki, przejechać ten kilometr, a później czekać pod szkołą na lekcje.

TOP Drivers: Co Cię skłoniło do podjęcia pracy tak daleko?

MT: Przez kilka lat jeździłem po południowej Skandynawii, a do przeniesienia się na północ skłoniły mnie rejony, po których obecnie jeżdżę. Dzięki pracy udało mi się spełnić moje małe marzenie, czyli zobaczyć zorzę polarną. Do tej pory widziałem ją dwa razy - w październiku i niedawno przy miejscowości Narvik. Uczucie, gdy wychodzę z ciężarówki i patrzę, jak całe niebo mieni się kolorami, jest nie do opisana. Zorza żyje swoim życiem, ona po prostu pływa po niebie, ani przez chwilę nie jest taka sama. Co chwilę zmienia swoje położenie. Zdjęcia nie oddają tego widoku, ani trochę. To trzeba zobaczyć. Coś wspaniałego…

TD: Czy obawiałeś się jazdy po zaśnieżonej północy?

MT: Przed przyjściem do tej firmy, tak właśnie było. Wiedziałem, że mam przed sobą sześć miesięcy „jazdy bez asfaltu”. Tak tu wygląda zima. Ale teraz z każdym tygodniem, z każdym miesiącem coraz bardziej mi się to podoba. Cieszę się, że tu jestem i mogę spróbować swoich sił.

TD: O swojej pracy i codzienności opowiadasz innym na kanale na You Tube Teof_Driver. Od dawna dzielisz się z innymi swoimi doświadczeniami?

MT: Kanał na You Tube założyłem sześć lat temu. Początkowo pokazywałem, że jeżdżę 25-metrowym zestawem. Chciałem dać ludziom coś nowego, nikt tego w sieci nie pokazywał. A teraz znowu  nagrywam to, co robię. Chyba nie ma osoby, która jeździ tylko po kole podbiegunowym i dzieli się tym na YT. Nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu i wiem, że będę jeździł, dopóki mi zdrowie pozwoli.

TD: Jazda po kole podbiegunowym wymaga niebanalnych umiejętności. Przeszedłeś dodatkowe szkolenia z jazdy po lodzie?

MT: Nie, nie robiłem niczego takiego. Jedyne „doszkolenie”, to były po prostu wskazówki od mojego kolegi, które dotyczyły szybkiego zakładania łańcuchów na koła. Tomasz – mój kolega zakłada łańcuch na koło w cztery minuty, ja potrzebuję na to około dziesięciu minut. Trudno powiedzieć, ile by mi to zajmowało bez jego wsparcia. Myśląc o tym co mówię, trzeba też wziąć pod uwagę, że zazwyczaj staje się pod górę, przy -30  stopniach Celsjusza i wietrze około 80 – 100 km/h.

TD: Czy na podstawie tego, czego sam się nauczyłeś, możesz coś podpowiedzieć innym kierowcom?

MT: Jeśli miałbym komuś coś doradzić, to na pewno to, że jeśli mamy świadomość, że przed nami ciężki odcinek trasy (mówię tu o konwojach, których jest bardzo dużo na północy), to lepiej zjechać na parking odrobinę wcześniej i założyć łańcuchy w miejscu, gdzie pogoda jest o wiele lepsza niż przed szlabanami, które są zamknięte.

TD: Bardzo doskwiera Ci pogoda?

MT: Przyzwyczaiłem się do mrozu, ale też tu jest po prostu inne powietrze. Tydzień temu było tu -28 stopni, ale w Polsce z pewnością gorzej by się to odczuwało. To nie robi już na mnie wrażenia.

TD: Pracujesz w systemie 4 na 2. Co robicie na kole biegunowym w wolnym czasie?

MT: Czasami wraz z kolegą, który tu jest, jeździmy quadem po zamarzniętej rzece. Powoli mnie to wkręca.

TD: Czy możesz o tym opowiedzieć?

MT: Kiedy pojechaliśmy na rzekę pierwszy raz, to się okazało, że miejscowo robią tam tor. W marcu planowane są wyścigi, wiec już zaczynają się przygotowania. My obawialiśmy się, czy rzeka jest zamarznięta i da się na nią wjechać, a tam okazało się, że jeździ po niej bus z przytwierdzonym pługiem i buduje trasę!

TD: Jak się jeździ quadem po lodzie?

MT: Pierwsze chwile są przerażające, bo jednak moc, jaką posiada taka mała maszyna, potrafi zaskoczyć. Ale kiedy widzę, jak mój kolega Tomek wsiada na quada, to łapię się za głowię. On rozwija prędkość powyżej 100 km/h jeżdżąc po lodzie.

TD: Dużo osób tak jeździ po skutej lodem rzece?

MT: Na quadzie byliśmy tylko my. Ale tu bardzo dużo osób jeździ skuterami. Czasem wręcz jest łatwiej przejechać z jednej do drugiej miejscowości skuterem przez rzekę niż jechać drogą, stanąć gdzieś i czekać, aż ją odśnieżą.

TD: Wyjazd do pracy na koło podbiegunowe to nie lada wyczyn. Jak z perspektywy czasu o tym myślisz?

MT: Uważam, że nie zależnie od sytuacji, w której jesteś, to Ty jesteś kapitanem tego statku. To ty wiesz, jak szybko możesz pojechać, czy w ogóle możesz ruszyć. To, jak rozwinie się sytuacja, w której znajduje się kierowca, zależy tylko od niego. Bardzo się cieszę, że zaryzykowałem i zdecydowałem się na pracę w tych rejonach. Póki co odnajduję się tu znakomicie i mam nadzieję, że tak zostanie.

TD: Dziękuję za rozmowę.

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

Udostępnij artykuł znajomym: