Praca, sport, rodzina?

Data dodania: 27.03.2020

Wielu kierowców zawodowych łączy pracę z życiem rodzinnym. Niektórzy twierdzą, że nie pozostaje im czasu na pasję. Inni – wręcz odwrotnie, kiedy jak Mariusz Bareja znajdują złoty środek, czują, że są naprawdę spełnieni.

 

TOP Drivers: Czego jest najwięcej w Twoim życiu: sportu, pracy czy rodziny?

Mariusz Bareja: Na tę chwilę pracy. Jeżdżę w systemie od poniedziałku do piątku, na weekend wracam do domu, ale też często już w niedzielę muszę ruszać. Trzeba znaleźć ugodową żonę, żeby to pogodzić, bo nie można mieć wszystkiego i czasami trzeba wybierać, czy np. jechać na mecz ligowy, czy spędzać czas z rodziną. Ale to nieważne. Teraz i tak wszystkie marzenia i cele poszły w odstawkę ze względu na to, co się dzieje na świecie.

TD: O jakich marzeniach mówimy?

MB: Chcieliśmy pojechać na fajny, normalny urlop. Przez osiem lat pracy byłem z żoną tylko na miesiącu miodowym w polskich górach. Od kiedy pracuję za granicą, zaczęliśmy jeździć na wczasy, zwiedzać Polskę. Mieszkamy w tym kraju, wielu miejsc wciąż nie widzieliśmy, chcieliśmy zwiedzać polskie miasta, zobaczyć to, co jest piękne, a dopiero później ruszyć za granicę.

TD: Pracujesz w Niemczech, czy w obecnej sytuacji nie narzekasz na brak pracy?

MB: W Europie koronawirus jest mniej więcej od połowy stycznia i od pewnego czasu odczuwam, że mam zdecydowanie mniej pracy. Wcześniej byłem przydzielony na tzw. linię, jeździłem z fabryki do fabryki i to zostało zawieszone. Teraz jeżdżę wszędzie tam, gdzie jest to potrzebne, ale wyłącznie po Niemczech.

TD: A jak wygląda kwestia powrotów do domu?

MB: Do tej pory nie bałem się o powroty, teraz obawiam się kwarantanny. Moja firma zatrudnia około 450 Polaków na 600 posiadanych aut. Gdyby każdy wrócił do domu na kwarantannę, to firma upada i zostajemy bez pracy.

TD: Praca to najbardziej zajmująca część Twojego życia. Na drugim miejscu jest….?

MB: Sport. Cztery lata temu zrobiłem uprawnienia na UEFA C – kurs podstawowy, dzięki któremu mogłem zostać trenerem, prowadzić grupy do lat dwunastu i drużyn do klasy A. Robiąc kurs pracowałem na miejscu i poświęcałem temu dużo czasu, teraz jeżdżąc za granicą nie mogę sobie na to pozwolić. Mam jednak swój cel, za jakiś czas wrócę do kraju i prowadzenia treningów.

TD: Czy obecnie sport zupełnie zniknął z Twojego życia?

MB: Uprawnienia odeszły na bok, a ja zacząłem się ruszać na pauzach. Jeszcze kilka lat temu śmiałem się z tego, że ludzie mając np. dziewięć godzin wolnego, organizują sobie czas, biegają z hantlami czy skaczą na skakance. Ale mniej więcej pół roku temu zacząłem spacerować, później biegać i tak się w to wkręciłem, że teraz zawsze dwa dni poświęcam na sport w trasie plus, jeśli uda mi się, to mecz ligowy w weekend.

 

Bieganie

 

TD: Grasz, kibicujesz, trenujesz?

MB: Teraz gram w Sparta Skalin, klub klasy B.

TD: A gdzie w tym wszystkim rodzina?

MB: Całą sobotę spędzam z nimi, a w niedzielę, jeśli tylko pogoda dopisze, żona wraz z dzieckiem jadą i mi kibicują. Wszystko da się połączyć, jeśli druga osoba tego chce. To są tylko dwie godziny.

TD: Tylko Ty grasz w rodzinie?

MB: Mój syn ma dwa i pół roku i już powoli zaczynamy tę piłkę kopać. W drodze jest dziewczynka i zobaczymy, czy ona też będzie chciała… może wybierze sztuki walki? Nie wiem, to taki mój pomysł.

TD: Udaje Ci się łączyć trzy ważne w życiu rzeczy…

MB: Chciałbym jeszcze być nieco więcej w domu… wiem, że to mój wybór i nie chcę narzekać. Na razie tak musi być, nie stać mnie na to, by jeździć za mniejsze pieniądze. Poza tym mam bardzo dobry social, ubezpieczenie zdrowotne, podstawę do emerytury… chcę tak pracować jeszcze co najmniej dwa lata, o ile nic się nie zmieni. Docelowo chciałbym być zatrudniony w lokalnej dystrybucji i wrócić do bycia trenerem.

TD: Czyli jest plan…

MB: Oczywiście. Bo ta praca wiąże się z wyrzeczeniami, ale mam też wsparcie w żonie. Spotykamy się od szkoły i ona wiedziała, że mam świra na tym punkcie. Mój tata jest od kilkunastu lat kierowcą i zawsze wolny czas spędzałem z nim w trasie. Mamy kompromis, że moja praca jest od poniedziałku do piątku.

TD: Kiedy kolejny wyjazd?

MB: Na razie nie wiem, co będzie dalej… Jestem w Niemczech, tu zostawiam samochód, nie wracam ciężarówką, tylko swoim prywatnym autem… Może być różnie.

TD: Trzymam kciuki, żeby było jak najlepiej. Dziękuję za rozmowę.

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

Udostępnij artykuł znajomym: