Ramię w ramię, czyli jazda w podwójnej obsadzie

Data dodania: 30.06.2020

Piotr Pieślak, jak sam mówi, wiele lat temu zapadł na chorobę zawodową – jest już trzecim pokoleniem kierowców w rodzinie. I nie wyobraża sobie innego życia, zwłaszcza, że w ciężarówce podczas każdej trasy towarzyszy mu żona.

 

TOP Drivers: Swoją miłość do ciężarówek masz w genach, a czy Twoja Żona też od zawsze pałała sympatią do 40-tonowców?

Piotr Pieślak: Moja żona nienawidziła ciężarówek i nie chciała jeździć. Kiedy jej mówiłem, że jest taka możliwość, to w ogóle nie chciała słuchać. Dopiero dużo, dużo później się przekonała.

TD: Jak myślisz, co miało tu kluczowy wpływ na decyzję żony?

PP: Zastanawialiśmy się, co robić, żeby być więcej razem… bo my prostu uwielbiamy być ze sobą. Wspólna jazda wydała się najlepszym rozwiązaniem.

TD: Jeździcie razem, w jednej ciężarówce. Czy czasami pojawia się przesyt?

PP: Dla mnie nie. My tacy po prostu jesteśmy. Czasami znajomi się śmieją, że jak gdzieś jest jedno, to drugie z nas na pewno jest gdzieś w pobliżu.

TD: Wielka miłość…

PP: Można tak powiedzieć ???? Wiadomo, kłócimy się czasami, ale to nie jest najważniejsze.

TD: A za kółkiem? Nie ma sporów o to, kto lepiej jeździ?

PP: Nie zgadzam się, że którakolwiek płeć ma na przykład lepszy dryg do jazdy. Jedni są lepsi w tym, inni w czymś innym. Szkoły jazdy przygotowują nas do zdania egzaminu, a później wiele zależy od tego, czy ktoś nam pomoże, udzieli rady, czy będziemy przez to musieli przejść sami. Inną sprawą jest to, czy po kursie kierowca uważa, że wie już wszystko czy jednak zdaje sobie sprawę ze swoich słabości. Szybciej przyznamy się, że jesteśmy kiepskimi kochankami, niż kiepskimi kierowcami.

TD: Doprawdy? To nieco zarozumiałe podejście.

PP: Kiedy pracowałem w Belgii znałem takiego chłopaka, który na zwężeniu w związku z robotami drogowymi wyprzedzał najpierw nasze auto, a następnie inną ciężarówkę. Pytam go później, co Ty robiłeś, a on mi odpowiada, że „tamten mu mrugał”. Tak, mrugał, ale na zasadzie „co ty wariacie robisz?!”. Zawsze musimy brać poprawkę na to, że na drodze liczą się nie tylko nasze umiejętności.

TD: Jak wygląda Wasza codzienność w trasie, relacje z innymi małżeństwami jeżdżącymi razem?

PP: Bywa bardzo różnie. Czasami jakaś dziewczyna jeździ trochę i od razu wyskakuje do mojej żony z pytaniem „a ty ile jeździsz?”, gdzie Ola ma ponad dziesięć lat doświadczenia i już spory dystans do takich zaczepek. Takie pytania są dla mnie śmieszne. To tak jak z chodzeniem do szkoły – można chodzić dziesięć lat, ale siedzieć w jednej klasie. Czas nie zawsze idzie w parze z umiejętnościami.

TD:  Nawiązujecie bliższe relacje z innymi kierowcami, czy raczej funkcjonujecie sami?

PP: Z roku na rok jest gorzej. Każdy sobie rzepkę skrobie. Często ludzie, którzy mają coś do powiedzenia, nie chcą wychodzić z kabin podczas weekendów, trudno ich spotkać. A ci, co chodzą i się integrują, to przeważnie szukają towarzystwa, żeby się napić.

TD: I tutaj jazda we dwoje okazuje się przydatna. A jak z miejscami, które odwiedzacie? Korzystacie z atrakcji regionów?

PP: Nie przepadamy za zwiedzaniem kościołów itp., ale na przykład ja interesuje się II Wojną Światową, więc jeśli gdzieś jesteśmy, gdzie warto zobaczyć coś związanego z tą tematyką, to zwiedzamy. A to tylko jedna z moich pasji

TD: A pozostałe?

PP: Auto detailing hobbistycznie, diagnostyka komputerowa, u-booty, czołgi, pojazdy pancerne z II Wojny Światowej. Czytam, zwiedzam muzea, oglądam filmy, robię co się da. Również w trasie. Zawsze na czasie wolnym mam co robić. Poza tym uwielbiam ludzi z pasją. Nawet, jeśli ktoś ma pasję do szydełkowania, to mogę go słuchać godzinami. Kiedyś spotkałem kierowcę, który pasjonował się oświetleniem – przegadał o tym cały weekend.

TD: Czy myślisz, że inna praca pozwoliłaby Ci rozwijać swoje pasje?

PP: Zawsze się rozwijałem. Kiedy byłem młody rozkładałem rower na części, czyściłem wszystko. Kiedy pracowałem sam, to było mniej czasu, ale zawsze coś robiłem. Może nie tyle, ile teraz, ale jednak.

TD: Dziękuję za rozmowę.

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

 

 

Udostępnij artykuł znajomym: