Wege, wega, a może flexi?

Data dodania: 15.01.2020

W Polsce żyje około milion wegetarian, a kolejne dwa miliony deklarują chęć zmiany diety na bezmięsną. Jak radzić sobie z taką decyzją w trasie? Sprawdziliśmy sposoby na takie odżywianie wśród kierowców niejedzących mięsa i oferty przydrożnych barów zlokalizowanych przy parkingach dla ciężarówek.

 

„Kierowca musi mieć brzuszek, bo to taka praca”. „Mężczyzna musi jeść mięso”. I tak dalej… Uwielbiamy powtarzać stereotypy, a choćby rozmowy z kierowcami, które publikujemy na naszym blogu świadczą o tym, jak bardzo mylne bywają to osądy.

Pamiętacie wywiad z Mario Truckerem? On też zrezygnował z jedzenia mięsa w trosce o swoje zdrowie i lepszą kondycję. Jeśli już decydujemy się na zmianę diety na wegetariańską, albo co trudniejsze – wykluczającą wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego, czyli wegańską, nie będzie Wam łatwo w trasie, ale też można sobie poradzić. Niemalże w każdym przydrożnym barze możemy zjeść pierogi czy naleśniki z serem, szpinakiem, czy kaszą, na grillach są szaszłyki warzywne, grillowane ziemniaki, w kebabach falafele, a w popularnych fastfoodach czy sieciowych stacjach paliw, poza typowymi kanapkami vege wprowadzono opcję personalizacji zamówień, czyli dowolnej wymiany składników, zamówienia hamburgera bez kotleta lub zastąpienia go czymś innym. To jednak propozycja dość monotematycznej diety. Ile można jeść pierogi, zapytacie. Niezbyt długo, choć nie ma to znaczenia, czy będą to pierogi ze szpinakiem czy z mięsem. Dieta zawsze powinna być zróżnicowana.

Jest jeszcze flexitarianizm. To rodzaj diety, w której wykluczone jest mięso, ale w szczególnych okolicznościach, gdy nam się bardzo chce, nie mamy zbytniego wyboru, spożywamy je, choć na co dzień unikamy.

Pewnie spotkaliście się już z szokującymi danymi dotyczącymi produkcji mięsa? Aby powstał jeden kilogram wołowiny musimy zużyć ponad 14 tys. litrów wody i ponad 6 kg paszy. W tym czasie do atmosfery trafia tyle CO2, ile generuje trzygodzinna jazda samochodem.

Na Zachodzie promowane jest przejście na dietę bezmięsną w styczniu, jako postanowienie noworoczne. Trend ten określa się jako veganuary, od nazwy organizacji zajmującej się promocją bycia vege.

A co z praktyką i życiem kierowcy? Nie ma tu wielkiej filozofii. Nie jest to karkołomne zadanie. Najlepszą metodą zdrowego, a przy tym vege lub vega odżywiania, jest zabieranie jedzenia z domu lub gotowanie w trasie. Wbrew pozorom, to kwestia zmiany nawyków, do której można się przyzwyczaić. Zawekowane gulasze sojowe, sosy itp. można jeść do woli, dogotowując sobie jedynie do tego kaszę, ziemniaki czy co kto lubi i robiąc surówkę. Zdarza się, że kierowcy gotowe jedzenie biorą nawet na 1-2 tygodnie, a później, jeśli jest taka potrzeba, gotują w trasie ze świeżych produktów.

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

Udostępnij artykuł znajomym: