Wesoły Kierowca, który wyzwala w ludziach dobro

Data dodania: 06.09.2019

Wesoły Kierowca, czyli Robert Chilmończyk nie tylko zajmuje się wywoływaniem uśmiechów na twarzach pasażerów, ale imponująco rozwinął swoją kolekcjonerską pasję. A jak można wywołać uśmiech na twarzy Wesołego Kierowcy? Sprawdźcie sami!

 

TOP Drivers: Za kierownicą autobusu można Cię spotkać od siedmiu lat. Dlaczego postanowiłeś wyjść ze szklanej kabiny kierowcy do ludzi?

Wesoły Kierowca: Taki po prostu jestem, z charakteru, osobowości, podejścia do życia. Staram się wszystko brać na wesoło. Może też jestem bardziej otwarty i odważny niż inni kierowcy. Nie potrafię pracować jak maszyna, czy robot, jedynie otwierać i zamykać drzwi i później jechać. Staram się dawać całego siebie, by nie tylko dobrze prowadzić, ale też jakoś zmienić ludzi, rozbawiać, rozśmieszać, sprowokować do rozmowy, normalności, życzliwości. Niestety w naszym społeczeństwie to trochę taka walka z wiatrakami.

TD: Żarty i miłe słowa po prostu płyną Ci z ust, czy jakoś to planujesz?

WK: Na przykład zawsze, jak do mnie wejdzie matka z wózkiem, to mówię „dziękujemy pani mamie za skuteczną walkę z niżem demograficznym. Dobra robota! Niech inni biorą przykład”. I od razu jest wesoło, tak nieco inaczej.

TD: Jak komunikujesz się z ludźmi prowadząc autobus?

WK: Głownie przez mikrofon, ale on działa tylko 20 sekund. W poprzedniej firmie po prostu go włączałem i rozmawiałem z pasażerami. Teraz muszę przerywać. Mam też takie „lizaki”, trochę jak policja, tylko z napisami „uśmiechnij się”, „wrzuć na luz”, „może Cię podwieźć”, „udanych zakupów”, „smacznego”, „dobranoc”. Pokazuję je pasażerom lub innym kierowcom, gdy stoję na światłach. To bardzo fajnie działa, odpręża ich.

TD: Udaje Ci się naprawiać relacje międzyludzkie?

WK: Czasami widzę, jak małżeństwa czy pary stoją na światłach, nie odzywają się, każdy jest zamyślony. Wtedy się wychylam z lizakami „uśmiechnij się” i „wrzuć na luz”, a oni od razu zaczynają się śmiać. Wyrywam ich z takiego marazmu i milczenia. Na chwilę chociaż mają o czym rozmawiać, na przykład co to za wariata widzieli.

TD: A tabliczka „smacznego”?

WK: Używam jej na przykład, kiedy mijam ludzi na światłach i oni jedzą w samochodzie. Wychylam się z tabliczką „smacznego” i oni zaczynają się śmiać. Czasami ktoś mnie częstuje cukierkami, gumami, albo rękę wystawiam przez okno i mi dają ????

TD: Ludzie Cię już kojarzą?

WK: Tak, często mówią „Moja mama z Panem jechała”, „Córka jechała” i cieszą się, że trafili na mnie.

TD: Rozweselanie i wywoływanie uśmiechu na twarzach pasażerów, to jednak nie jedyna Twoja pasja. W całym kraju słyniesz również z innych zainteresowań.

WK: Magnesy to moja obsesja. Często pytam się o nie pasażerów i mi przynoszą. A dobro zawsze powraca. Na przykład kiedyś mówiłem o magnesach i jedna babka mówi „o, mam jeden przy sobie”. Dała mi ten magnes, a ja jej batonik, bo akurat miałem. Czasami czuję, że wyzwalam w ludziach dobro, takie naturalne odruchy.

TD: Jak duża jest Twoja kolekcja?

WK: Mam ponad pięć tysięcy magnesów, to największa kolekcja w Polsce. Założyłem nawet swoją grupę magnesową „Kolekcjonerzy magnesów”. Jest tam ponad czterysta osób. Ludzie pokazują, co mają, wymieniają się magnesami.

TD: Jaką część kolekcji stanową magnesy od pasażerów?

WK: Trudno powiedzieć, ale nawet obcy ludzie mi wysyłają, czasami nawet z innego kraju.

TD: Jak przechowujesz taką kolekcję?

WK: Mam takie specjalne blachy na ścianach i tam je umieszczam. Jest też farba magnetyczna, ale ona utrzymuje tylko takie płaskie, lżejsze magnesy. I tak cała ściana jest zrobiona.

TD: Gdzie Cię można spotkać, żebyś poprawił komuś humor… lub żeby przekazać Ci magnes?

WK: Jeżdżę w Warszawie albo w liniach podmiejskich. Co miesiąc jest jednak inny grafik, różne linie. Głównie można mnie spotkać po Grochowie, Pradze, Śródmieściu, czasami Wilanów.

TD: Co Cię motywuje do bycia Wesołym Kierowcą?

WK: Największym komplementem dla mnie jest sytuacja, gdy ludzie siedzą ze słuchawkami w uszach, a kiedy ja zaczynam nawijać, to ściągają je, słuchają, co się dzieje, odrywają się od telefonów, zaczynają nagrywać, żeby pokazać to w sieci. Dzięki temu moja praca nie jest tak monotonna. Nie wyobrażam sobie jeździć tylko jak robot i wciskać guziczki. A tak, to robię coś pozytywnego dla ludzi i dla siebie.

TD: Dlaczego?

WK: Bo ludziom brakuje uśmiechu. Mnie to fascynuje, kiedy np. na światłach siedzi kobieta za kółkiem, ja wychylam się z lizakiem i ona zaczyna się uśmiechać. Wtedy takie piękno wychodzi z człowieka…

TD: Dziękuję za rozmowę.

 

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

Kolekcja magnesów Wesołego Kierowcy

 

Udostępnij artykuł znajomym: