WyGRAł sobie pracę

Data dodania: 26.09.2019

Jego pasja do ciężarówek zaczęła się od… gier komputerowych. A z czasem marzenie Tomasza Jakubiaka stało się rzeczywistością. Co oferują gry o truckerach i czy ułatwiają wykonywanie zawodu kierowcy?

 

Top Drivers: W gry komputerowe grają zarówno mali, jak i duzi. Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z grami o tematyce transportowej?

Tomasz Jakubiak: Ta pasja narodziła się we mnie, gdy miałem 9-10 lat.  Dużo grałem w gry o tematyce transportowej, interesowała mnie wirtualna rzeczywistość i wtedy właśnie zrozumiałem, że chcę zostać kierowcą ciężarówki. I koniec. Nie było innej możliwości.

TD: Czy poza ciężarówkami w grach, miałeś jakąś styczność z tymi pojazdami?

TJ: Mój dziadek jeździł cysterną, bo prowadziliśmy stację benzynową. Miał Jelcza, a ja lubiłem do niego przychodzić i udawać, że jeżdżę ciężarówką.

TD: Pamiętasz, jak zaczęła się przygoda z grami?

TJ: Zaczynałem od serii gier komputerowych Wheels of Steel. W tej grze jeździło się po Stanach Zjednoczonych, można było wgrywać polskie lub europejskie mapy. Później była pierwsza gra Euro Truck Simulator, następnie German Truck Simulator, a teraz najpopularniejsza jest Euro Truck Simulator 2. Z czasem dzięki fanom powstała wersja multiplayera i mogliśmy grać w wiele osób.

TD: W co jako pierwsze zagraliście grupowo?

TJ: Rozpoczęliśmy od opcji multiplayera w GTA. Dzięki temu mogliśmy poznawać wiele nowych osób i z nimi grać przez Internet. Z wieloma z nich nadal utrzymuję kontakt. Pozdrawiam tych „koluni”. ????  Spędzaliśmy na tym całe godziny, czasami nawet noce zarywaliśmy.

TD: Czy w grze obowiązują prawdziwe przepisy ruchu drogowego?

TJ: Tak, są mandaty za przekroczenie prędkości, najechanie na linie ciągłe. W grze GTA każdy mógł wysiadać z samochodu i  tam była tak jakby prawdziwa policja. Po prostu jeździli i łapali. W Euro Truck Simulator i Wheels of Steel też są mandaty, ale dawane przez „niewidzialną” policję.

TD: Czy istnieje możliwość personalizacji ciężarówki?

TJ: W grach można samemu kupować ciężarówki, dodawać do nich halogeny, ozdoby.

TD: Normalnie w realu kierowcy mogą się rozwijać. Czy twórcy gier przewidzieli możliwość jakiegoś „awansu”, nagrody za terminowe i zgodne z przepisami jeżdżenie?

TJ: Na przykład w Euro Truck Simulator 2 zaczynamy pracę jako kierowca agencyjny, łapiemy jakiekolwiek zlecenia i jeździmy na terenie Europy. Później możemy zostać przedsiębiorcą. Nawet pojawia się taka opcja, że otrzymujemy propozycję kredytu. Wtedy mamy już swoją ciężarówkę i możemy ją dowolnie modyfikować. Tutaj też system tuningu jest bardzo rozbudowany. Są dodatki, które się zdobywa w grze, za które się płaci i takie, które fani wrzucają do Internetu. Można mieć normalną ciężarówkę, można amerykańską, gdzieś też widziałem ostatnio możliwość posiadania własnej naczepy.

TD: Czy w pracy kierowcy umiejętności z gry okazały się przydatne?

TJ: Taka gra może uczyć, ale trzeba już posiadać bardziej profesjonalną kierownicę. To jednak jest coś innego niż rzeczywistość. Idąc na kurs czułem się pewniej, ale to nie było tak. Tam na przykład mogłem w  coś uderzyć i nie miałem z tego powodu konsekwencji, a w życiu jest inaczej. Odmienna jest też fizyka jazdy. Co prawda można było ją poprawiać pobierając modyfikacje z Internetu, ale to jednak nie jest to samo.

TD: Czy nadal grasz?

TJ: Teraz nie. Jazda rzeczywista jest inna niż wirtualna i trochę brakuje mi na to czasu.

TD: Dziękuję za rozmowę.

 

Katarzyna Kucharska

kolArt-media

 

Tomek Jakubiak

 

Udostępnij artykuł znajomym: